Brak wiatru, słaby wiatr, 30 stopni Celsjusza

Brak wiatru, słaby wiatr, 30 stopni Celsjusza
5
(1)

Po ubiegłorocznej przerwie mieliśmy ogromną przyjemność powitać pięć krajów (Austrię, Francję, Niemcy, Gibraltar i Holandię) z 19 żeglarzami na 11. regatach Saar-Lor-Lux, których gospodarzem był Yacht-Club Saarbrücken. To bardzo imponująca frekwencja, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że TRZY inne regaty A4E odbywały się jednocześnie w Anglii, Szwecji i Austrii.

Regaty zbiegły się w czasie z powstaniem rekordowo silnego układu wysokiego ciśnienia nad Europą, który przyniósł temperatury sięgające 30 stopni… (w cieniu!) i sprzyjające warunki wietrzne.

Dzień wcześniej przygotowano łodzie i kilku pełnych nadziei żeglarzy wypłynęło na płaską jak lustro wodę w daremnej próbie sprawdzenia kierunku wiatru, po czym wrócili wiosłami do portu.

Tym przyjemniejszy był jednak pierwszy wieczór, kiedy uczestnicy i partnerzy zebrali się na serdecznej kolacji w znakomitej restauracji klubowej i ubrani w T-shirty i szorty, delektowali się kuchnią Saary i Afryki do późnej nocy – nie wspominając o świeżo lanym lokalnym piwie. Słynna chłodziarka Jägermeister była, na szczęście, wciąż w przygotowaniu!

Pierwszy oficjalny dzień wyścigów rozpoczął się od obfitego śniadania, przygotowanego z miłością i troską… po którym nastąpił lunch przed regatami… przerwa kawowa z okazji „czekamy na wiatr”… popołudniowe ciasto, które z pewnością umrze… i wreszcie, późnym popołudniem, pierwsze, och, nieważne, piwo! Bogowie wiatru nie chcieli przebić się przez upał, a kolejne dni nie zapowiadały się obiecująco.

I tak oto chłodziarka do Jägermeistera przybyła z furią gniewnego Zeusa – idealnie na zawołanie! Tego wieczoru zebraliśmy się na powitalne przyjęcie w rustykalnym klubie żeglarskim w Bosen, gdzie czekał szampan z Nadrenii-Palatynatu, piwo, wino i dobra zabawa, a następnie linia produkcyjna rozdawała Jägermeistery wszystkim uczestnikom Zespołowego Wyzwania Fotograficznego. Zwycięzcy i przegrani musieli ponieść karę – tylko jeden kierowca z trójką dzieci został uprzejmie zwolniony!

W sobotni poranek jezioro Bostal dawało popalić Sali Zwierciadlanej w Wersalu, a wśród 19 uczestników było około 19 różnych teorii na temat rozwoju wiatru. Jedynym, który spokojnie wypłynął w morze łodzią komisji, był nasz nieustraszony sędzia wyścigu Achim Müller. Zaprzedawszy duszę bogom wiatru raz na zawsze, wiatr rzeczywiście nadszedł – i przyniósł nam nie jeden, nie dwa, ale pięć wyścigów! Wszystko w 20 minut! No cóż, tak to przynajmniej wyglądało, bo Achim startował w kolejnych wyścigach, jakby wcale nie zaprzedał duszy bogom wiatru, a samemu diabłu wiatru! Pomimo typowych dla jeziora Bostal zmian kierunku wiatru wynoszących od 30 do 60 stopni, zawsze można było znaleźć ekscytujące i dobre odcinki na wiatr – i mniej dobre odcinki z wiatrem, na których w jednej chwili można było stracić (lub zyskać!) sześć lub siedem miejsc, ponieważ łódź znajdująca się zaledwie 3 metry na prawo od nas przemykała obok nas niczym po szynach – z pewnością szybciej niż Deutsche Bahn!

Po udanym dniu na wodzie, ciężka praca została nagrodzona kolejnym wieczorem w klubie Bosen – „zgodnie z procedurą co roku!”. Tym razem świętowanie było jeszcze bardziej intensywne, ponieważ dziś wieczorem naprawdę zasłużyliśmy na jedzenie i picie! Zespoły spróbowały swoich sił w niezwykle wciągającej grze pamięciowej, która przywołała wiele miłych wspomnień z poprzednich regat i sytuacji. Jeszcze raz serdeczne podziękowania dla Manueli i Gaby za pomysł, organizację i gościnę – i to wszystko w trzech językach!

W niedzielny poranek woda znów była gładka jak na olimpijskich zawodach w łowieniu bydła lodowego! Ale wiecznie optymistyczny Achim był już na wodzie o 11:3, wyznaczając granice i skutecznie zmuszając nas do wyjścia… i wiatr się pojawił… chciał się pojawić… i zniknął. Jednak dzięki skróconej trasie, rozegrano finałowy, szósty wyścig, który wywołał sporo emocji i przyniósł interesujące rezultaty – szczególnie dla czterech łodzi, które natknęły się na trzymetrowy pas wiatru w lewym górnym rogu trasy (wszystkie cztery oczywiście twierdziły, że go przewidziały…).

To ponownie przetasowało wyniki na szczycie tabeli, a zwycięzcą został Hendrik Oberheid – fantastyczne osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że dołączył do klasy 2.4 m zaledwie dwa lata temu. Drugie i trzecie miejsce zajęli nasi specjaliści od lotów na lekkim locie z SeineLoïc Eonnet i Christophe Etorre! Świetny występ i brawa za zwycięstwo w tak trudnych warunkach wietrznych!

Podczas wręczania nagród, jak na wszystkich wydarzeniach A4E, dzięki naszym hojnym sponsorom – Clown Sails, DEG i VE, nie zabrakło wspaniałych nagród.LUX.

Po raz kolejny odnieśliśmy wielki sukces i jeszcze raz ogromne podziękowania dla Michaela Jakobsa, który po raz kolejny „spisał się na medal”! Wspaniale!

Janos Libor, GBR 1001, zwycięzca Report Trophy

Efekty

ZDJĘCIA

Jak Ci się podoba ten post?

Kliknij na trofeum!

Średnia ocena 5 / 5. Liczba recenzji: 1

Brak recenzji! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Przykro nam, że post Ci się nie spodobał!

Ulepszmy ten post!

Jak możemy ulepszyć ten post?

(wizyty 337)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *