
Niedawno żeglowałem w 2.4mR Nordic Championchips w Ljungskile i po pewnej dyskusji o tym, jak zachęcić ludzi do pójścia na regaty, zacząłem myśleć o naszej historii w 2.4mR i dlaczego chodzimy na regaty. Wydawało się, że to odpowiedni moment, aby zastanowić się nad kolejnym aktem w 2.4mR Saga i teraz zdaję sobie sprawę, że kurtyna zapadła na ten akt – powrót na scenę żeglarską po kilku latach przerwy z powodu dzieci i pewnych problemów zdrowotnych – a kurtyna podniosła się na akt 3: W nim na dłuższą metę.
Ponieważ nasze perspektywy życiowe się zmieniają i mamy więcej czasu na podróżowanie na regaty, zastanawiamy się, dlaczego poświęcamy tyle czasu, wysiłku i pieniędzy na to przedsięwzięcie. Oczywiście nie dlatego, że zawsze wygrywamy trofea na regatach, biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach na lokalnych regatach zajmowaliśmy miejsca w środku stawki. Nie dlatego, że 2.4mR jest najszybszą, najfajniejszą lub najnowszą rzeczą, jaka trafiła do społeczności żeglarskiej. Podchodzimy do tego bardziej holistycznie.
Od kilku lat mam obsesję na punkcie oglądania filmów o emeryturze na You Tube (polecam to osobom, które są coraz bliżej) i kilka z nich utwierdziło mnie w moich poglądach na temat żeglowania na 2.4 mR po 35 latach: ostatecznie jest to doświadczeniePływamy na 2.4mR nie dlatego, że lubimy posiadać łodzie (2.4 lub inne), ani nie bierzemy udziału w wyścigach, ponieważ motywują nas wyniki.
Płyniemy na łodziach 2.4, ponieważ umożliwiają one zdobywanie doświadczeń życiowych, które nie dotyczą zdobywania rzeczy dla statusu czy osiągania celów.
Oczywiście te rzeczy są na pewnym poziomie częścią tego doświadczenia i bardzo lubię pracować na łodziach i dawać sobie radę na regatach, ale nie oni są głównymi kierowcami.
Uwielbiamy społeczność 2.4; ludzi, atmosferę. To ujście społeczne, powód do podróżowania do ciekawych miejsc (zagranicznych i krajowych), ciągle zmieniająca się, zabawna i wymagająca aktywność fizyczna i umysłowa, a także coś, co zawsze robiliśmy razem.
Ponadto czerpiemy ogromną satysfakcję z organizacji i prowadzenia wydarzeń. Jasne, z punktu widzenia zarządzania projektem zorganizowanie udanego wydarzenia jest satysfakcjonujące, ale bardziej osobiście wzmacnia to klasę 2.4 mR, która jest dla nas tak znacząca, ponieważ stanowi fundamentalną część naszego wspólnego doświadczenia i której tak wiele zawdzięczamy.
Są to rzeczy, które promują podstawowe szczęście na całe życie i dlatego je robimy.
Więc pozostajemy w tym na dłuższą metę. Sposób, w jaki to robimy, bez wątpienia się zmieni – i ma zmieniło się – z biegiem lat, ale to jest właśnie wspaniałe w społeczności 2.4 i 2.4mR: łatwo się przystosować i nadal sprawia przyjemność, jeśli jest taka chęć. Nadal możemy żeglować przy wietrze 30 węzłów i cieszyć się tym.
I tak naprawdę jest nam obojętne, czy zakwalifikujemy się na Mistrzostwa Świata, czy nie, nie to nas motywuje do startów w regatach. Byliśmy i nadal będziemy tutaj, ponieważ cenimy to doświadczenie. Do pewnego stopnia może to być subtelne przejście od Serious Sailing do Serious Fun, ale jeśli tego właśnie potrzeba, niech tak będzie.
nienawidzę Malmstena, SWE 384
Stradivarius Mk I
Szkutnik i emeryt
