W dół rzeki było całkiem rock'n'rollowo

W dół rzeki było całkiem rock'n'rollowo
5
(4)

Raport z Pucharu Francji

Pochodzę z Finn, gdzie odpowiedzialność za raportowanie spoczywała na 4. miejscu, a tu jestem na 2.4, wskrzeszając tę ​​tradycję, z której nie jestem zadowolony, zajmując 5. miejsce!

Pogoda była dobra, z lekkim, nieregularnym wiatrem, który był bardzo nerwowy. Krótko mówiąc, wszystkie składniki były na miejscu na trzy dni wyścigów w dobrych warunkach.

Pierwsze dwa dni były przerywane wiatrem północno-zachodnim z kilkoma chwilowymi zmianami o 180°.

Po wielu startach nastąpiły ogólne wycofania z powodu awarii wiatru w przypadku łodzi, którym brakowało przewidywania i zostały porwane przez prąd poza linią. Spokojne przywództwo Gillesa Govina w komisji wyścigowej uratowało nas przed czarną flagą.

Przejścia z zakrętem w dół rzeki były dość rock'n'rollowe, boje przesuwały się w miarę jak wiatr zmieniał kierunek, a nie odwrotnie. Flota tłoczyła się, gdy mijaliśmy boje, grając „jeśli ty idziesz do przodu, ja się cofam” (bez żadnych żartów), czekając na poprawę sytuacji.      

Rock'n'roll za chłopcem

Nie jest łatwo wydostać się z takiego bałaganu, w którym nie pozostaje nic innego, jak tylko cierpieć.

Cechą szczególną tego odcinka wody jest to, że nawet w najgorszych pozycjach zawsze jest szansa na regenerację. Niektórzy z konkurentów nam to pokazali. Tak było w przypadku Urs Infanger, który po kilku przeciętnych startach w imponujący sposób powrócił na czele floty, oraz Ulli Libor, który zawsze stał na czele floty ze swoją ogromną flagą olimpijską zwisającą z tylnego sztagu, co można było postrzegać jako spowalnianie łodzi.

Christophe Etorre może i jest bardziej dyskretny, ale jest równie skuteczny i konsekwentny.

W sobotni wieczór Le Cercle de la Voile de Paris (CVP), sąsiedni klub, otworzył dla nas drzwi swojej restauracji, gdzie kolacji akompaniował potężny głos Denisa Dumasa, naszego barytona tego wieczoru, a przy barze orkiestra w składzie: Christophe Guilbaud na basie, Vincent Lafleur na fortepianie, Marc Prunier na klarnecie i Sophie Bernat przy mikrofonie nadała rytm drugiej połowie wieczoru i zmotywowała kilka osób do tańca.

W niedzielę, ostatniego dnia, wiatr się odwrócił. Start był pod prąd, prąd był w nosie, a wiatr był równie zmienny. Lepiej było utrzymać się powyżej linii startu do ostatniej chwili.

Gra składała się z serii krótkich halsów, tak blisko brzegu, jak to możliwe. Celem było uniknięcie wpadnięcia w przeciąg. Niektórzy mieli gorzkie doświadczenie próby wywinięcia się z drogi za pomocą spinakera, co skutkowało DSQ.

W drodze powrotnej z wiatrem, gdy nurt był szybszy od wiatru, foki niesione były pod wiatr pozorny, co powodowało kilka zabawnych sytuacji.

Benoit Melen, który dobrze rozpoczął te mistrzostwa, ostatniego dnia popełnił jeden błąd za drugim, co kosztowało go karę w rankingu.       

Gratulacje dla podium Ursa, Uliego i Christophe’a

Dziękuję wszystkim organizatorom, kierownictwu, komitetowi, pracownikom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo, kotwicom itp. za to, że to krajowe wydarzenie przebiegło tak sprawnie.

Dziękuję zawodnikom, którzy odbyli trasę.  

Vincenta Lesage’a, FRA 100, Zwycięzca Report Trophy

Efekty

Zdjęcia

Jak Ci się podoba ten post?

Kliknij na trofeum!

Średnia ocena 5 / 5. Liczba recenzji: 4

Brak recenzji! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Przykro nam, że post Ci się nie spodobał!

Ulepszmy ten post!

Jak możemy ulepszyć ten post?

(311 wizyt)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *